piątek, 3 maja 2013

Rozdział 3 - "Nie suko,nawet o tym nie myśl"

*Scarlet POV*

Zamarłam, gdy zobaczyłam wiadomość.

"Spotkajmy się w parku, który znajduje się dwie przecznice od szkoły jutro o 13:30 nie spóźnij się"
Powiedzmy,że teraz sram w gacie. Nigdy wcześniej nie byłam tak przestraszona w moim życiu jak teraz. Dlaczego jacyś ludzie są za mną? Czy znam tę osobę? Co ja takiego zrobiłam? Tak wiele pytań przebiegało teraz w mojej głowie. Nie wiedziałam co robić. Nie miałam z kim porozmawiać, z nikim w ogóle. Dlaczego? Bo coś jest nie tak z tym, jak wyglądam. Jestem brzydka. Czy to w ogóle prawda? Myślałam, że jestem piękna. Ale jest tak,ponieważ Justin i jego przyjaciel przekonali mnie, że byłam prawdopodobnie najbardziej najbrzydszym człowiekiem na świecie. Wstałam i zaczęłam krążyć wokół drzewa. Nie wiem co teraz czuję. Naprawdę nie wiem i nie mogę powiedzieć czy; Zdenerwowanie? Przerażenie? Wszystkie z nich? Cokolwiek, naprawdę nie chcę już mieć z tym do czynienia nigdy więcej. Nie mogę się zgodzić. Co mogę zrobić?
Policja - Szepnęłam do siebie w milczeniu.
Tak! Policja! Mogłabym ich poprosić o pomoc! Może później to nie będzie dla mnie dobre, ale teraz policja była jedynymi ludźmi do których mogłam iść po pomoc. Gdybym powiedziała mamie, ona rzuciłaby pracę i przysza mi pomóc, a ja nie chcę jej tego robić. Bylibyśmy bezdomni jeśli nie miałaby pracy. Tak. Na razie policja była najlepszą decyzją. Ciągle kiwając do siebie wydałam wymuszony uśmiech który wkrótce po tym zniknął. Lekko zmarszczyłam brwi myśląc, że może to nie jest taki dobry pomysł zadzwonić na policję i powiedzieć im. Co jeśli ta osoba mnie znajdzie zanim policja to zrobi? Ale...to jest jednak policja. Myślę,że teraz będzie najlepiej jeśli poinformuje policje. Wyjęłam telefon, ale mój palec unosił się nad nim przez kilka sekund, ponieważ podskoczyłam trochę w powietrze po czym telefon wydał dźwięk..Wiadomość. Przygryzłam nerwowo wargę i ścisnęłam powieki. Tak bardzo chciałam to zignorować, ale bałam się, że ktoś obcy może mnie zabić...Albo gorzej. Nie wiem, co robić. Naprawdę nie wiem. Kilka chwil później postanowiłam, że przeczytanie to będzie najlepsza decyzja. To znaczy, może nie być tak źle? Kliknęłam w wiadomość.
"Policja? Nie suko, nawet o tym nie myśl. Zapomniałaś zasady? Policja to nie jest dobry pomysł. Pomyśl jeszcze raz. Do zobaczenia jutro ;)"
Przygryzłam wargę i ścisnęłam moje powieki. Byłam przerażona, bardziej niż wcześniej, ale przynajmniej wiedziałam,że wezwanie policji to nie był dobry pomysł. To po prostu przeraziło mnie jeszcze bardziej.
O mój Boże.
Wtedy do mnie dotarło! "Zapomniałaś zasady?" Tylko Justin i jego przyjaciele wprowadzali mnie do tej "zasady" to był on! Justin! Nie to, że teraz już nie jestem przerażona, nadal jestem, ale, ale wiedząc, że nie ma nikogo innego, kto ma coś przeciwko mnie, czuję się odrobinę lepiej, bo jeśli ktoś mnie nienawidzi wszyscy zaczynają mnie nienawidzić, nie jestem na tyle silna na to.
Jestem naprawdę przerażona, nie wiem co lub kto może mi pomóc. Ale ta wiadomość była możliwa tylko jeśli Justin był tutaj i usłyszał mnie kiedy szepnęłam "Policja" Rozejrzałam się, ale nic nie zauważyłam. Wiedziałam, że jednak tu jest. Wydałam z siebie najdłuższe westchnienie jakie było tylko możliwe i odwróciłam się, aby iść z powrotem do domu.

* Justins POV *

-Więc um, Chaz jesteś w tym?- Spytałem. Nie żebym nie ufał Chazowi, oczywiście ufałem. Ale jego działania ostatnio naprawdę dały mi do myślenia, że teraz ​​bardziej obchodzi go Scarlet .. Zrobiłem na niego oczy, potem zacząłem się martwić. Czy ja i Ryan robimy słusznie ufając mu? To znaczy możemy go zostawić? był współautorem.
-Oczywiście, że jestem!- Chaz przerwał mój ciąg myśli odpowiadając. Zmarszczyłem brwi. Nie spodziewałem się tego...
-Wszystko w porządku Justin?- Chaz zapytał.
-Eee- Przygryzłem nerwowo wargę i westchnąłem -Eee, tak po prostu wydawało się,że przejąłeś się Scarlet dzisiaj po szkole więc pomyślałem, że się nie zgodzisz...- Chaz wybuchnął śmiechem, jak tylko skończyłem. Ja i Ryan wymieniliśmy spojrzenia.
-Koleś! Nie nie obchodzi mnie ona! Czy ty jesteś głupi? Spójrz Justin, pomyśl o tym, jeśli nie powstrzymałbym cię od bicia jej ona byłaby teraz w grobie, a ty w więzieniu. tak przejąłem się, ale nie dla niej, dla Ciebie- Wow...Zrobił to wszystko dla mnie. Nie czułem nic, ale teraz miałem wyrzuty sumienia. Chaz zrobił tak wiele dla mnie, a ja utrzymywałem nasz plan między mną i Ryanem.
-I wiem, że czujesz się winny Justin, ale zrobiłbym to samo, gdybym był tobą, więc to wszystko jest w porządku man- Stwierdził. Miał rację. Ktoś zrobiłby to samo. Dałem mu uśmiech i skinąłem głową.
-Więc kiedy ten wasz plan się zaczyna?- Zapytał zmieniając temat.
-Hmmm..Nie wiem, naprawdę. Jak zrobimy żeby się udało choć ona nie musi wiedzieć o tym aby wszystko szło zgodnie z planem?-  Podrapałem się po głowie. Plan był cały, ale nie wymyśliliśmy sposobu aby wszystko się udało.
-Nie wiem Chaz, możemy iść do jej domu?-Zasugerowałem.
-Jak? Znasz jej adres? Spójrz Justin, jeśli masz zamiar chodzić po całym mieście pukając w drzwi ludzi to nie jestem za tym planem,ludzie staną się podejrzliwi, a my zbyt łatwo damy się złapać-stwierdził Ryan.Ugh miał rację.
Zacząłem chodzić po pokoju myśląc nad pomysłem.....

-MAM GO! MAM GO!-Krzyknąłem podskakując na kanapie
-Justin! Uspokój się, co masz?- Chaz i Ryan dali mi dziwne spojrzenia.
-Ryan, pamiętasz ten dzień gdy pani Green wyrzuciła mnie z klasy bo byłem niegrzeczny?- Oni skinęli głowami- Cóż dostałem kare po szkole, a kiedy patrzy się po rekordach studenckich, spojrzała na Scarlet! Więc zapisałem jej numer, bo myślałem, że może będzie potrzebny w naszym planie- uśmiechnąłem się szeroko dumny z tego, co właśnie powiedziałem.
-Justin to geniusz!
-Wow. To sprytne!
-Wiem.Więc..idziemy do niej zadzwonić?- Wróciłem z powrotem do bycia poważnym.
Minęło kilka minut zanim Ryan zaczął mówić
-Nie. Sądzę, że powinniśmy napisać do niej, ona nie przyjdzie jeśli będzie wiedziała, że to my- Miał rację. Obizałem moje wargi przed mówieniem.
-Hm, dobry pomysł..Więc kto do niej napisze?-Wszyscy spojrzeli na siebie. Nie sądzę, żeby Ryan i Chaz uporali się z tym w tej sytuacji.
-Ja to zrobię-Oświadczyłem przed wyciągnięciem mojego telefonu. Umieściłem w moim numerze i zacząłem pisać.
Do:Scarlet "Spotkajmy się w parku, który znajduje się dwie przecznice od szkoły jutro o 13:30 nie spóźnij się" I kliknąłem wyślij.
-Poprosiłem ją, aby spotkała się z nami w parku, który jest dwie przecznice od szkoły jutro o 13:30. Fajnie?- Zarówno Ryan jak i Chaz rozszerzyli swoje oczy na mnie, dałem im spojrzenie.
-Justin, wiesz, że ona może skontaktować się z policją od teraz, aż do jutra, prawda?- Chaz zapytał.
Cholera. Mieli rację, o mój Boże, dlaczego nie zastanowiłem się nad tym wcześniej? Moja twarz zaczęła gotować się ze złości. Byłem bardzo zły, teraz, zły na siebie, ja po prostu zepsułem to dla nas wszystkich? Tak. Zrobiłem to. Zacząłem chodzić tam i z powrotem zagryzając kostkami.
-Justin uspokój się!-Ryan starał się mnie pocieszyć, ale to tylko sprawiło,że byłem bardziej wściekły...Ale wtedy zatrzymałem się w mojej pozycji, miałem pomysł.
-Chłopaki zaraz będę z powrotem!- I krzyknąłem i wybiegłem po za drzwi domu. Minęła tylko godzina odkąd zostawiliśmy Scarlet w zaułku? Była prawdopodobnie nieprzytomna chwilę po tym, więc może nie przeszła długiej drogi. Gdy byłem za drzwiami Ryan i Chaz zaczęli krzyczeć takie rzeczy jak..

"JUSTIN!"

"JUSTIN GDZIE IDZIESZ?"

"JUSTIN NIE IDŹ PO NIĄ, ZAUFAJ MI"

"JUSTIN PRZYNAJMNIEJ POWIEDZ GDZIE IDZIESZ?"

"NIE JUSTIN! TO NIEBEZPIECZNE!"

"JUSTIN STOP!"

"JUSTIN BĄDŹ OSTROŻNY!"

Zignorowałem ich i biegałem po mieście, próbując ją odnaleźć. Biegłem za wiele, dopóki nie zatrzymałem się za krzakiem, gdy usłyszałem dźwięk szelestu ...
Spojrzałem zza krzaku i zobaczyłem..Scarlet.
Szła bardzo szybko wokół drzewa, a szelest dobiegał z liści po których szła. Stałem tam i obserwowałem wszystko co robiła. Nagle zatrzymała się i szepnęł coś....Czekaj ... to było "Policja"?!
Nie nie nie nie nie. Nie mogła. Ona nie może. Zacząłem nieco przygryzać palce próbując wymyślić sposób, aby powstrzymać ją od dzwonienia na policję. Nie mogłem tam iść, nie może się dowiedzieć kto zaprasza ją jutro do parku. Zabrałem rękę z moich ust, wziąłem telefon i zacząłem pisać nową wiadomość.

Do:Scarlet "Policja? Nie suko, nawet o tym nie myśl. Zapomniałaś zasady? Policja to nie jest dobry pomysł. Pomyśl jeszcze raz. Do zobaczenia jutro ;)"

Czekałem kilka chwil i zobaczyłem jej wyraz twarzy. Myślę, że dostała wiadomość i zatrzymała swój plan. Nie musiałem długo czekać zanim zaczęła odchodzić. Wydałem z siebie westchnienie ulgi zanim zacząłem iść z powrotem do domu.

* Scarlets POV *

Musiałam pozbierać myśli do rzeczy.
Będę musiała zmierzyć się z tym problem jutro, ale teraz musiałam zapomnieć o wszystkim. Zalogowałam się na Twitterze i przejrzałam mój timeline...nic nowego. Więc weszłam na profil Nathana i napisałam wiadomość prywatną.
Scarlet: Hej! x

Nathan: Cześć? Jak się masz? :) x

Scarlet: Nie za dobrze....zostałam dzisiaj pobita :( x

Nathan: To niedobrze. zrobili ci krzywde? x

Scarlet: Było gorzej wcześniej, tym razem odpowiedziałam mu. Myślę, że koleś ma problemy z gniewem haha x

Nathan: Wszystko w porządku? x

Scarlet: Tak, będzie kolejny maraton ze złamaną nogą, spuchniętą ręką i posiniaczoną twarzą x

Nathan: Lol przepraszam, głupie pytanie. Mówili coś?

Scarlet: Mam wiadomość mówiącą o spotkaniu jutro o 13:30 w obrzydliwym parku, który znajduje się za szkołą myślę, że to Justin, ponieważ w wiadomości było "Znasz zasady",a tylko Justin i jego przyjaciele mówili mi o "zasadach" x

Nathan: O mój Boże i nie masz nikogo aby pomógł ci w tej sprawie? :( x

Scarlet: Nope :( x

Nathan: Tak mi przykro, bądź silna,ok? Najlepszym rozwiązaniem dla ciebie jest pójść tam kochanie!

Scarlet: Nie mogę :( Oni mogą zrobić mi wszystko x

Nathan: Ale byłoby gorzej, jeśli byś nie poszła x

Scarlet: Masz rację, jesteś dobrym przyjacielem :) Naprawdę musimy się spotkać haha x

Nathan: W każdej chwili! I wkrótce się spotkamy, nie martw się ;) x

Scarlet: Koleś? Skąd możesz być taki pewny? x

Nathan: Haha, muszę teraz iść, porozmawiamy później po prostu upewnij się, że jutro pójdziesz i uważaj na siebie, dobrze? Do zobaczenia piękna x

Scarlet: Dziękuję Nath. Do zobaczenia xx

Po 1 przepraszam,że tak długo nie dodawałam tłumaczenia, jakoś nie miałam czasu. Po 2 dziękuję za tak dużo wyświetleń i miłe wiadomości na twitterze. Po 3 JEŻELI JUŻ TUTAJ WCHODZICIE ZOSTAWCIE KOMENTARZ CHOCIAŻBY ZWYKŁE "CZYTAM". NAPRAWDĘ WIELE OSÓB ODWIEDZA BLOGA,A NIEWIELE KOMENTUJE. A TO WAŻNE, PONIEWAŻ JEŻELI BĘDZIE MAŁO OSÓB NIE WIEM CZY DALEJ TŁUMACZYĆ. JEST OPCJA "ANONIMOWY" WIĘC BEZ PROBLEMU ZOSTAWICIE KOMENTARZ. Jeżeli macie jakieś pytania kierujcie je na twittera lub aska- http://ask.fm/HarryMyHeroBitchez Jeżeli chcecie być informowani napiszcie swój username w komentarzu lub na twitterze. a tak w ogóle jak wrażenia? - @drewsexgod



poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 2

* Scarlets POV*

Czułam się, jakbym była w pułapce, nie mogłam się w ogóle ruszyć. ale słyszałam rozmawiających ludzi...
-Dlaczego? Więc nagle obchodzi cię ta dziwka?-Powiedział znajomy głos..to był Justin.
-Ona nie jest dziwką i nie, nie obchodzi mnie,ale koleś musisz wyluzować czasem, znaczy spójrz na nią, ona może być martwa. Możesz być załatwiony za to, to wszystko co wiem- to z kolei mówił Chaz.
Nie słyszałam ani słowa po tym. Po prostu czułam, że ktoś mnie szybko puścił.
-Mmmm- wydałam z siebie dźwięk
-Errr Justin chodźmy- usłyszałam kroki w oddali.

*Justins POV*

Wyszedłem jak tylko Chaz powiedział, że powinienem, ale i tak cholernie żałuję, miałem doskonałą okazję aby zabić tę sukę, ale posłuchałem Chaza i skręciłem w lewo.
Dlaczego go posłuchałem? Nie bałem się policji ... No i nie powinienem! Scarlet nie może im powiedzieć, ona zna zasady.
-Ugh- uderzyłem moimi kostkami o ścianę. Przysięgam, następnym razem mam zamiar ją zabić. Zrobiła z mojego życia  piekło, a ja zamierzam jej to uświadomić, dopóki nie umrze.

* Scarlets POV *

Moje oczy powoli się otworzyły, choć każda część mojego ciała bolała, czułam zaschniętą krew na mojej skórze.
Wzdrygnęłam się lekko na samą myśl.
Rozejrzałam się wokół aby zobaczyć gdzie jestem, to mnie uderzyło. Zaułek. Gdzie Justin i jego koledzy z drużyny pobili mnie jakiś czas temu.
Czułam się tak słaba w tej chwili, jednak nie miałam siły by wstać.. ale nie chcę spędzić tego dnia z którymś z nich.
Próbowałam wstać z ziemi. Oparłam się obiema rękami po obu stronach ramion, pchnęłam ciężar ciała z ziemi do góry  i usiadłam krzywiąc się z bólu. Powoli wstałam uroniając kilka łez. Szłam do domu, ale wolniej niż zwykle, czułam się tak słaba, to było niewiarygodne .... ale rozmawiałam z Nathanem, który utrzymywał moje myśli od złych rzeczy. Czekaj. nie sądzę, żebym przedstawiła Nathana. No więc...
Większość ludzi na Twitterze ma obsesję na punkcie czatu zwanym "Omegle" kiedy byłam tam, natknęłam się na Nathana. Rozmawialiśmy przez chwilę i powiedział mi także coś o sobie, teraz rozmawiamy za pośrednictwem Twittera, choć trzyma jego prywatność dla siebie. On jest naprawdę miły. Mam tylko nadzieję, że nie będę musiała zmierzyć się z Justinem, Ryanem lub Chazem na tą chwile potrzebuje przerwy, zbyt wiele rzeczy dzieje się w mojej głowie.

*

Poczułam jak mój telefon wibruje w kieszeni.
Mama? oh wspaniały czas żeby dzwonić.
- Hej mamo, co się dzieje, dlaczego dzwonisz?- powiedziałam do telefonu.
-Dzięki- czas, aby usłyszeć więcej jej sarkastycznej pogawędki - Chciałam tylko zobaczyć co robisz. Nie rozmawiałam z moją dziewczynką w ciągu ostatnich dwóch dni, jak tam w szkole?- Zapytała. Przewróciłam oczami zanim się zorientowałam, że nie może mnie zobaczyć. Ah.
-Nie jestem dzieckiem,mamo i tak szkoła jest świetna.Co u ciebie?- Westchnęłam cicho. Kiedy szkoła kiedykolwiek jest w porządku?
-Sarlet? Słuchasz mnie?
-Huh, co?
-Nieważne, muszę już iść, do widzenia,kocham Cię!
-Też cię kocham mamo - Odpowiedziałam przed rozłączeniem. Kilka lat mojego życia mogłam spędzić tutaj. Chcę odejść. Moje życie jest jak życie w piekle, wszystko przez Justina Biebera i jego przyjaciół. Choćbym była na tyle silna, aby walczyć, ale nie mogę. Jestem zbyt słaba i nie umiem walczyć z nikim. Znalazłam najbliższe drzewo i usiadłam pod nim, płacząc do siebie chciałam aby to wszystko wyszło na zewnątrz."Bzzzzzz" mój telefon wibrował więc wzięłam go z mojej torby. Otarłam oczy bo miałam niewyraźne widzenie przez płacz. Dostałam wiadomość od kogoś. Otworzyłam ją i ...zamarłam.
O mój Boże.

*Justins POV*

Przygryzłem nieco wnętrze policzków przed rozmową.
-Jesteście pewni,że to się uda?-  zapytałem pocierając o brodę.
-Justin nie boisz się,prawda?- Ryan spytał. Skrzywiłem się na myśl, że miałbym się bać. Haha co! Jestem Justin Bieber, ja się nie boje to ludzie boją się mnie.
-Ryan żartujesz! Nie boję się, jestem tylko ciekaw..cóż ...co jeśli plan się nie uda?- Westchnąłem gdy powiedziałem ostatnią część. Pracowaliśmy nad tym bardzo ciężko jeśli zawalimy, wszyscy będziemy w poważnym gównie.
-Justin, mamy włożyć w to wysiłek, wszystko będzie dobrze.- Ryan powiedział ze złośliwym uśmiechem, więc postanowiłem,że do niego dołącze. Zapewne miał rację, po planowaniu tego..nie było mowy, że to może się nie udać. Twarz Ryana nagle stała się nieciekawa.
-Ryan, w porządku kolego?- Spytałem unosząc brew.
-Justin, myślisz, że powinniśmy powiedzieć Chazowi?- Przygryzłem wargę. Chaz wyglądał jakby go ochodziła ta suka, część mnie myślała, że robi to, aby mnie chronić. Otworzyłem usta aby coś powiedzieć, ale nic z nich nie wyszło.
-Wiesz, myślę, że powinniśmy mu powiedzieć. Tak samo jak ja sądze,że Scarlet ​​go dzisiaj obchodziła ,ponieważ ratował nas przed policją
-Tak. Więc jesteś gotowy Justin?-Ryan spytał pocierając o profil swojej twarzy.Westchnąłem zanim odpowiedziałem-Tak- uśmiechnąłem się, wszystko pójdzie dobrze.
Właśnie wtedy Chaz wszedł zza drzwi.
-Gotowy na co?- Chaz zapytał, uśmiechając się z niejasnym wyrazem twarzy.
Ja i Ryan spojrzeliśmy na siebie i skineliśmy głowami.

Jak wrażenia? Dla mnie rozdział pozostawia wiele do myślenia. Poznajemy również nową postać- Nathana. Dlaczego Justin jest taki brutalny? Was też ciekawi od kogo Scarlet dostała sms i jaki plan mają Justin i Ryan? :D Mogę wam powiedzieć,że to dopiero początek! ~ @drewsexgod

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 1 - "Mogę być w głębokim gównie"

*Scarlet's POV*
Wreszcie piątek! Ten tydzień nie był taki długi, naprawdę nie chcę widzieć Justina Biebera i jego przyjaciół Ryana lub Chaza. Właściwie, w pierwszej kolejności powiem wam coś o sobie.
Nazywam się Scarlet Weatherley, mam 17 lat i chodzę do Akademi Hampton w Kalifornii, nie lubię go. Jestem zastraszana przez Justina Biebera i jego przyjaciół Ryana i Chaza. Oni przezywają mnie codziennie po szkole... Poza tym nie mam żadnych znajomych, wszyscy mnie nienawidzą, bo jestem brzydka. Kiedyś myślałam, że jestem naprawdę piękna, ale gdy ludzie powtarzają ci, że jesteś brzydka,zaczynasz w to wierzyć. Mój tata zmarł gdy miałam 5 lat i  mama wysłała mnie tutaj z Londynu, ponieważ przeniosła się do Australii w celach biznesowych. Pomyślała,że studia w Kalifornii ​​byłyby najlepsze z powodu "tempa edukacji". Kocham moją mame, ona zawsze mi pomaga i jesteśmy ze sobą całkowicie szczere.. ale nie powiedziałam jej o Justinie,Ryanie, Chazie i wszystkich. Ona prawdopodobnie by zwariowała i zostawiła swoją pracę, aby mi pomóc, ale ja nie chcę żeby to zrobiła.Ona nie może rzucić pracy tak po prostu dla mnie. Kupiła mi mieszkanie żebym się w nim zatrzymała, mieszkam sama i codziennie chodze do szkoły, która jest  20 minut od mojego domu. Mogłabym wsiąść w autobus, ale wolę chodzić na spacery i słuchać przez 20 minut muzyki.

Tak jak mówiłam dzisiaj jest piątek i jestem bardzo zadowolona. Nie przez fakt, że będę pobita przez Justina lub kolegów z jego drużyny, znowu..ale jutro jest sobota! Nie mam żadnych planów, ale przynajmniej nie będę zraniona przez nikogo ...
Wyciągnęłam ramiona,wstałam z łóżka i udałam się do łazienki. Szczerze, nie pytajcie mnie czy chce iść dzisiaj do szkoły, jestem taka zmęczona..powinnam położyć się z powrotem? Stałam tam i myślałam przez chwilę zanim zaczęłam znowu iść. Jeśli zostanę to mama dostanie ataku serca (po prostu przesadzam, ona nie jest aż taka słaba). Wyszczotkowałam zęby i umyłam twarz wraz z moimi pół zamkniętymi oczami. Udałam się z powrotem do sypialni. Hm, co mam założyć? Otworzyłam szufladę i wyciągnęłam niebieski podkoszulek z kurtką dżinsową oraz czarne rurki.
Westchnęłam, przed opuszczeniem mojego mieszkania, świetnie....
Szłam do szkoły i zajęło mi to 20 minut, jak zwykle. Kiedy byłam w bramie, schowałam mój telefon do torby i weszłam.
-Scarlet,masz swoje formularze? - spytała pani Brooks, ona jest najbardziej chłodną nauczycielką w szkole. Niektóre z nich są w złym humorze,ale ja mam z nią dobre kontakty.
-Tak.- uśmiechnęłam się i podeszłam do niej, podałam jej formularz i wróciłam z powrotem na swoje miejsce, siedzę obok dziewczyny o imieniu Jade.
Nigdy nie rozmawiała ze mną, była nieświadoma,ale gdy mówi, nie ma dźwięku w głosie, nie uśmiecha się ani ..
-Halo! - wzdrygnęłam się i spojrzałam w górę, aby zobaczyć kto to był..to był Chaz
- Huh?
- Powiedziałem rusz krzesło żebym mógł przejść!
- Oh przepraszam..- przesunęłam krzesło unikając z nim kontaktu wzrokowego. Przysięgam mruknął pod nosem coś w rodzaju "suka" gdy przechodził obok, ale zignorowałam to. Zastanawiam się, gdzie Justin i Ryan byli.
Wyjęłam plan dnia, aby zobaczyć jakie lekcje miałam... angielskiego, matematyki chemii i technologii. Świetne, wszystkie lekcje z Justinem. Zabawnie. ale może go dzisiaj nie ma. Kiedy pani Brooks robiła rejestracje, byłam dość pewna,że nie będę musiała zobaczyć dzisiaj Justina. Westchnęłam z ulgą i podeszłam do drzwi, kiedy je otworzyłam i wpadłam na kogoś.
-Ow! uważaj gdzie idziesz! suka- zamarłam. Justin. Dlaczego musiał być tutaj? Nie chciałem stawić mu czoła. Nigdy.
-P-P-Przepraszam- odpowiedziałam bardziej niż szeptem
-Pewnie, że tak. zejdź mi z drogi, suko- Przesunęłam się na bok, żeby mógł przejść. Ruszyłam w dół do angielskiego bloku.
Przynajmniej nie siedziałam obok niego, choć za bardzo nie podoba mi się miejsce, w którym byłam. Nauczyciel, pan Crook był bardzo nudny, dał za dużo pracy domowej. Ugh, męczący koleś. Udałam się do klasy technicznej po dzwonku. Mentalnie tańczyłam. Nie mogę się doczekać wrócić do domu aby wreszcie położyć się spać. To jedyne czego nie mogę zrobić w szkole. Justin został wyrzucony z klasy, bo zaczął kłócić się z nauczycielem, więc miałam nadzieję, że nie będę musiała się z nim dzisiaj w ogóle widzieć. Zrobiłam krótki "postój" w sklepie i podniosłam napój energetyczny, musze go wypić przed powrotem do domu. "Zaułek" wzdrygnęłam się, kiedy powtórzyłam te słowa w kółko w mojej głowie. To miejsce, w którym Justin, Ryan i Chaz zawsze szli za mną. Przyśpieszyłam kroku i szłam tak szybko, jak tylko mogłam, zatrzymałam się "na stronie". Wsadziłam głowę w otwór by zobaczyć czy Justin był w oddali. TAK! Nie widziałam go nigdzie.
-AAHHHHH-krzyknęłam
-Shhhhh- zostałam przyciśnięta do ceglanej ściany przez kogoś. To było nagłe, naprawdę nie spodziewałam się tego więc wydałam z siebie krzyk, kiedy czyjaś ręka zakryła mi usta. To był Justin, Ryan i Chaz po obu stronach mnie, starając się utworzyć "ścianę" więc nie mogłam im uciec.
-Dlaczego ty próbujesz uciec suko? Znasz zasady. Prawda?- Milczałam,nawet nie próbowałam uciec.
-Głucha jesteś?- Krzyknął tym razem głośniej. Cofnął się trochę i kopnął mnie w brzuch. Skrzywiłam się z bólu. Zrobił to jeszcze raz i uderzył mnie w twarz.
-Urgh, spierdalaj- szepnęłam i zaraz po tym zaczęłam  żałować mając nadzieję, że nie usłyszał tego co powiedziałam. Przestał mnie popychać i odsunął się trochę.-Co?- Zapytał mnie. Nie słyszał mnie, czyżby? O nie. Um. Nie wiem, o co on pytał. Moje usta drżały teraz nie wiedziałam jak mu odpowiedzieć.
-Czy ty mi kurwa nie odpowiedziałaś? - Zmarszczył brwi, jego twarz była czerwona ze złości, mógł właśnie zabić mnie bezpośrednio na miejscu. Uderzył mnie jeszcze raz i jeszcze raz. Następnie chwycił mnie za głowę i uderzył nią o ścianie. Mój wzrok zaczął się rozmywać, ale starałam się nie zamroczyć żeby nie zrobił mi nic później. Justin złapał mnie za nadgarstek i go ścisnął. Obrócił mnie wokół, podniósł i rzucił mną o ścianę. Tym razem, na tyle mocno, że ściemniło mi się przed oczami.

* Justin's POV *

-Justin! Co do cholery?! Mogłeś być bardziej ostrożny, ona może zginąć!- Chaz krzyknął mi do ucha.
-Dlaczego? Więc nagle obchodzi cię ta dziwka?- Odpowiedziałem mu.
-Ona nie jest dziwką i nie, nie obchodzi mnie,ale koleś musisz wyluzować czasem, znaczy spójrz na nią, ona może być martwa. Możesz być załatwiony za to, to wszystko co wiem - Milczałem przez chwilę. Miał rację, mogę być w głębokim gównie. Upadłem na kolana i chwyciłem ją w ramiona.

OMG ale się dzieje, czyż Justin nie jest brutalny? ale przyznajcie,że na końcu jest słodki asdfghjk. no i przynajmniej Chaz zachował się jak człowiek. Specjalnie dla was tłumaczyłam dziękuję za 9 komentarzy i wszystkie miłe wiadomości na twitterze. No i jeszcze najważniejsze pytanie - PODOBAŁO SIĘ? TŁUMACZYĆ DALEJ? ~ @drewsexgod

Prolog

Scarlet Weatherley, 17-letnia uczennica szkoły średniej, torturowana przez Justina Biebera, i nie lubiana przez wszystkich.. dobrze niekoniecznie; on zwrócił ich przeciwko niej. Justin grozi jej codziennie po szkole z jego najlepszymi przyjaciółmi Ryanem i Chazem,ale Scarlet nie powiedziała ani słowa nikomu. Jedyny przyjaciel,którego ma to chłopak,którego znalazła na Twitterze. Widział ją, ale on utrzymuje swoją tożsamość dla siebie. kończy jej pomagać. Kim on jest? dlaczego jej pomaga? A co najważniejsze... Co się stanie?

No i jest prolog krótki, ale myśle, że ciekawy.. podoba wam się? :) Opowiadanie nosi tytuł "Bullied" Z GÓRY MÓWIE,ŻE TO OPOWIADANIE NIE JEST MOJE, JA JE TYLKO TŁUMACZE! Mam pozwolenie autorki tzn @TweamKidrauhl. Od razu powiem,że będę  tłumaczyć,ponieważ przeczytałam kilka rozdziałów i jest cholernie wciągające tak poza tym robie to dla przyjemnośc + mój angiekski jest przeciętny zawsze dostaje 4 i 5 więc chyba nie powinno być tak źle haha. Postaram się tłumaczyć tak bardzo dokładnie jak tylko umiem. Jeżeli pod tym postem będzie troche komentarzy to postaram się dodać  rozdział 1 nawet dzisiaj. Chcecie być informowani o nowych rozdziałach?napiszcie mi na moim twitterze, mój username to @drewsexgod lub zostawcie swój user w komentarzu. Jeśli macie jakieś pytanie również prosze je kierować na twitterze. To tyle, mam nadzieje,że będę dla was długo tłumaczyć i że mnie polubicie :)