poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 2

* Scarlets POV*

Czułam się, jakbym była w pułapce, nie mogłam się w ogóle ruszyć. ale słyszałam rozmawiających ludzi...
-Dlaczego? Więc nagle obchodzi cię ta dziwka?-Powiedział znajomy głos..to był Justin.
-Ona nie jest dziwką i nie, nie obchodzi mnie,ale koleś musisz wyluzować czasem, znaczy spójrz na nią, ona może być martwa. Możesz być załatwiony za to, to wszystko co wiem- to z kolei mówił Chaz.
Nie słyszałam ani słowa po tym. Po prostu czułam, że ktoś mnie szybko puścił.
-Mmmm- wydałam z siebie dźwięk
-Errr Justin chodźmy- usłyszałam kroki w oddali.

*Justins POV*

Wyszedłem jak tylko Chaz powiedział, że powinienem, ale i tak cholernie żałuję, miałem doskonałą okazję aby zabić tę sukę, ale posłuchałem Chaza i skręciłem w lewo.
Dlaczego go posłuchałem? Nie bałem się policji ... No i nie powinienem! Scarlet nie może im powiedzieć, ona zna zasady.
-Ugh- uderzyłem moimi kostkami o ścianę. Przysięgam, następnym razem mam zamiar ją zabić. Zrobiła z mojego życia  piekło, a ja zamierzam jej to uświadomić, dopóki nie umrze.

* Scarlets POV *

Moje oczy powoli się otworzyły, choć każda część mojego ciała bolała, czułam zaschniętą krew na mojej skórze.
Wzdrygnęłam się lekko na samą myśl.
Rozejrzałam się wokół aby zobaczyć gdzie jestem, to mnie uderzyło. Zaułek. Gdzie Justin i jego koledzy z drużyny pobili mnie jakiś czas temu.
Czułam się tak słaba w tej chwili, jednak nie miałam siły by wstać.. ale nie chcę spędzić tego dnia z którymś z nich.
Próbowałam wstać z ziemi. Oparłam się obiema rękami po obu stronach ramion, pchnęłam ciężar ciała z ziemi do góry  i usiadłam krzywiąc się z bólu. Powoli wstałam uroniając kilka łez. Szłam do domu, ale wolniej niż zwykle, czułam się tak słaba, to było niewiarygodne .... ale rozmawiałam z Nathanem, który utrzymywał moje myśli od złych rzeczy. Czekaj. nie sądzę, żebym przedstawiła Nathana. No więc...
Większość ludzi na Twitterze ma obsesję na punkcie czatu zwanym "Omegle" kiedy byłam tam, natknęłam się na Nathana. Rozmawialiśmy przez chwilę i powiedział mi także coś o sobie, teraz rozmawiamy za pośrednictwem Twittera, choć trzyma jego prywatność dla siebie. On jest naprawdę miły. Mam tylko nadzieję, że nie będę musiała zmierzyć się z Justinem, Ryanem lub Chazem na tą chwile potrzebuje przerwy, zbyt wiele rzeczy dzieje się w mojej głowie.

*

Poczułam jak mój telefon wibruje w kieszeni.
Mama? oh wspaniały czas żeby dzwonić.
- Hej mamo, co się dzieje, dlaczego dzwonisz?- powiedziałam do telefonu.
-Dzięki- czas, aby usłyszeć więcej jej sarkastycznej pogawędki - Chciałam tylko zobaczyć co robisz. Nie rozmawiałam z moją dziewczynką w ciągu ostatnich dwóch dni, jak tam w szkole?- Zapytała. Przewróciłam oczami zanim się zorientowałam, że nie może mnie zobaczyć. Ah.
-Nie jestem dzieckiem,mamo i tak szkoła jest świetna.Co u ciebie?- Westchnęłam cicho. Kiedy szkoła kiedykolwiek jest w porządku?
-Sarlet? Słuchasz mnie?
-Huh, co?
-Nieważne, muszę już iść, do widzenia,kocham Cię!
-Też cię kocham mamo - Odpowiedziałam przed rozłączeniem. Kilka lat mojego życia mogłam spędzić tutaj. Chcę odejść. Moje życie jest jak życie w piekle, wszystko przez Justina Biebera i jego przyjaciół. Choćbym była na tyle silna, aby walczyć, ale nie mogę. Jestem zbyt słaba i nie umiem walczyć z nikim. Znalazłam najbliższe drzewo i usiadłam pod nim, płacząc do siebie chciałam aby to wszystko wyszło na zewnątrz."Bzzzzzz" mój telefon wibrował więc wzięłam go z mojej torby. Otarłam oczy bo miałam niewyraźne widzenie przez płacz. Dostałam wiadomość od kogoś. Otworzyłam ją i ...zamarłam.
O mój Boże.

*Justins POV*

Przygryzłem nieco wnętrze policzków przed rozmową.
-Jesteście pewni,że to się uda?-  zapytałem pocierając o brodę.
-Justin nie boisz się,prawda?- Ryan spytał. Skrzywiłem się na myśl, że miałbym się bać. Haha co! Jestem Justin Bieber, ja się nie boje to ludzie boją się mnie.
-Ryan żartujesz! Nie boję się, jestem tylko ciekaw..cóż ...co jeśli plan się nie uda?- Westchnąłem gdy powiedziałem ostatnią część. Pracowaliśmy nad tym bardzo ciężko jeśli zawalimy, wszyscy będziemy w poważnym gównie.
-Justin, mamy włożyć w to wysiłek, wszystko będzie dobrze.- Ryan powiedział ze złośliwym uśmiechem, więc postanowiłem,że do niego dołącze. Zapewne miał rację, po planowaniu tego..nie było mowy, że to może się nie udać. Twarz Ryana nagle stała się nieciekawa.
-Ryan, w porządku kolego?- Spytałem unosząc brew.
-Justin, myślisz, że powinniśmy powiedzieć Chazowi?- Przygryzłem wargę. Chaz wyglądał jakby go ochodziła ta suka, część mnie myślała, że robi to, aby mnie chronić. Otworzyłem usta aby coś powiedzieć, ale nic z nich nie wyszło.
-Wiesz, myślę, że powinniśmy mu powiedzieć. Tak samo jak ja sądze,że Scarlet ​​go dzisiaj obchodziła ,ponieważ ratował nas przed policją
-Tak. Więc jesteś gotowy Justin?-Ryan spytał pocierając o profil swojej twarzy.Westchnąłem zanim odpowiedziałem-Tak- uśmiechnąłem się, wszystko pójdzie dobrze.
Właśnie wtedy Chaz wszedł zza drzwi.
-Gotowy na co?- Chaz zapytał, uśmiechając się z niejasnym wyrazem twarzy.
Ja i Ryan spojrzeliśmy na siebie i skineliśmy głowami.

Jak wrażenia? Dla mnie rozdział pozostawia wiele do myślenia. Poznajemy również nową postać- Nathana. Dlaczego Justin jest taki brutalny? Was też ciekawi od kogo Scarlet dostała sms i jaki plan mają Justin i Ryan? :D Mogę wam powiedzieć,że to dopiero początek! ~ @drewsexgod

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 1 - "Mogę być w głębokim gównie"

*Scarlet's POV*
Wreszcie piątek! Ten tydzień nie był taki długi, naprawdę nie chcę widzieć Justina Biebera i jego przyjaciół Ryana lub Chaza. Właściwie, w pierwszej kolejności powiem wam coś o sobie.
Nazywam się Scarlet Weatherley, mam 17 lat i chodzę do Akademi Hampton w Kalifornii, nie lubię go. Jestem zastraszana przez Justina Biebera i jego przyjaciół Ryana i Chaza. Oni przezywają mnie codziennie po szkole... Poza tym nie mam żadnych znajomych, wszyscy mnie nienawidzą, bo jestem brzydka. Kiedyś myślałam, że jestem naprawdę piękna, ale gdy ludzie powtarzają ci, że jesteś brzydka,zaczynasz w to wierzyć. Mój tata zmarł gdy miałam 5 lat i  mama wysłała mnie tutaj z Londynu, ponieważ przeniosła się do Australii w celach biznesowych. Pomyślała,że studia w Kalifornii ​​byłyby najlepsze z powodu "tempa edukacji". Kocham moją mame, ona zawsze mi pomaga i jesteśmy ze sobą całkowicie szczere.. ale nie powiedziałam jej o Justinie,Ryanie, Chazie i wszystkich. Ona prawdopodobnie by zwariowała i zostawiła swoją pracę, aby mi pomóc, ale ja nie chcę żeby to zrobiła.Ona nie może rzucić pracy tak po prostu dla mnie. Kupiła mi mieszkanie żebym się w nim zatrzymała, mieszkam sama i codziennie chodze do szkoły, która jest  20 minut od mojego domu. Mogłabym wsiąść w autobus, ale wolę chodzić na spacery i słuchać przez 20 minut muzyki.

Tak jak mówiłam dzisiaj jest piątek i jestem bardzo zadowolona. Nie przez fakt, że będę pobita przez Justina lub kolegów z jego drużyny, znowu..ale jutro jest sobota! Nie mam żadnych planów, ale przynajmniej nie będę zraniona przez nikogo ...
Wyciągnęłam ramiona,wstałam z łóżka i udałam się do łazienki. Szczerze, nie pytajcie mnie czy chce iść dzisiaj do szkoły, jestem taka zmęczona..powinnam położyć się z powrotem? Stałam tam i myślałam przez chwilę zanim zaczęłam znowu iść. Jeśli zostanę to mama dostanie ataku serca (po prostu przesadzam, ona nie jest aż taka słaba). Wyszczotkowałam zęby i umyłam twarz wraz z moimi pół zamkniętymi oczami. Udałam się z powrotem do sypialni. Hm, co mam założyć? Otworzyłam szufladę i wyciągnęłam niebieski podkoszulek z kurtką dżinsową oraz czarne rurki.
Westchnęłam, przed opuszczeniem mojego mieszkania, świetnie....
Szłam do szkoły i zajęło mi to 20 minut, jak zwykle. Kiedy byłam w bramie, schowałam mój telefon do torby i weszłam.
-Scarlet,masz swoje formularze? - spytała pani Brooks, ona jest najbardziej chłodną nauczycielką w szkole. Niektóre z nich są w złym humorze,ale ja mam z nią dobre kontakty.
-Tak.- uśmiechnęłam się i podeszłam do niej, podałam jej formularz i wróciłam z powrotem na swoje miejsce, siedzę obok dziewczyny o imieniu Jade.
Nigdy nie rozmawiała ze mną, była nieświadoma,ale gdy mówi, nie ma dźwięku w głosie, nie uśmiecha się ani ..
-Halo! - wzdrygnęłam się i spojrzałam w górę, aby zobaczyć kto to był..to był Chaz
- Huh?
- Powiedziałem rusz krzesło żebym mógł przejść!
- Oh przepraszam..- przesunęłam krzesło unikając z nim kontaktu wzrokowego. Przysięgam mruknął pod nosem coś w rodzaju "suka" gdy przechodził obok, ale zignorowałam to. Zastanawiam się, gdzie Justin i Ryan byli.
Wyjęłam plan dnia, aby zobaczyć jakie lekcje miałam... angielskiego, matematyki chemii i technologii. Świetne, wszystkie lekcje z Justinem. Zabawnie. ale może go dzisiaj nie ma. Kiedy pani Brooks robiła rejestracje, byłam dość pewna,że nie będę musiała zobaczyć dzisiaj Justina. Westchnęłam z ulgą i podeszłam do drzwi, kiedy je otworzyłam i wpadłam na kogoś.
-Ow! uważaj gdzie idziesz! suka- zamarłam. Justin. Dlaczego musiał być tutaj? Nie chciałem stawić mu czoła. Nigdy.
-P-P-Przepraszam- odpowiedziałam bardziej niż szeptem
-Pewnie, że tak. zejdź mi z drogi, suko- Przesunęłam się na bok, żeby mógł przejść. Ruszyłam w dół do angielskiego bloku.
Przynajmniej nie siedziałam obok niego, choć za bardzo nie podoba mi się miejsce, w którym byłam. Nauczyciel, pan Crook był bardzo nudny, dał za dużo pracy domowej. Ugh, męczący koleś. Udałam się do klasy technicznej po dzwonku. Mentalnie tańczyłam. Nie mogę się doczekać wrócić do domu aby wreszcie położyć się spać. To jedyne czego nie mogę zrobić w szkole. Justin został wyrzucony z klasy, bo zaczął kłócić się z nauczycielem, więc miałam nadzieję, że nie będę musiała się z nim dzisiaj w ogóle widzieć. Zrobiłam krótki "postój" w sklepie i podniosłam napój energetyczny, musze go wypić przed powrotem do domu. "Zaułek" wzdrygnęłam się, kiedy powtórzyłam te słowa w kółko w mojej głowie. To miejsce, w którym Justin, Ryan i Chaz zawsze szli za mną. Przyśpieszyłam kroku i szłam tak szybko, jak tylko mogłam, zatrzymałam się "na stronie". Wsadziłam głowę w otwór by zobaczyć czy Justin był w oddali. TAK! Nie widziałam go nigdzie.
-AAHHHHH-krzyknęłam
-Shhhhh- zostałam przyciśnięta do ceglanej ściany przez kogoś. To było nagłe, naprawdę nie spodziewałam się tego więc wydałam z siebie krzyk, kiedy czyjaś ręka zakryła mi usta. To był Justin, Ryan i Chaz po obu stronach mnie, starając się utworzyć "ścianę" więc nie mogłam im uciec.
-Dlaczego ty próbujesz uciec suko? Znasz zasady. Prawda?- Milczałam,nawet nie próbowałam uciec.
-Głucha jesteś?- Krzyknął tym razem głośniej. Cofnął się trochę i kopnął mnie w brzuch. Skrzywiłam się z bólu. Zrobił to jeszcze raz i uderzył mnie w twarz.
-Urgh, spierdalaj- szepnęłam i zaraz po tym zaczęłam  żałować mając nadzieję, że nie usłyszał tego co powiedziałam. Przestał mnie popychać i odsunął się trochę.-Co?- Zapytał mnie. Nie słyszał mnie, czyżby? O nie. Um. Nie wiem, o co on pytał. Moje usta drżały teraz nie wiedziałam jak mu odpowiedzieć.
-Czy ty mi kurwa nie odpowiedziałaś? - Zmarszczył brwi, jego twarz była czerwona ze złości, mógł właśnie zabić mnie bezpośrednio na miejscu. Uderzył mnie jeszcze raz i jeszcze raz. Następnie chwycił mnie za głowę i uderzył nią o ścianie. Mój wzrok zaczął się rozmywać, ale starałam się nie zamroczyć żeby nie zrobił mi nic później. Justin złapał mnie za nadgarstek i go ścisnął. Obrócił mnie wokół, podniósł i rzucił mną o ścianę. Tym razem, na tyle mocno, że ściemniło mi się przed oczami.

* Justin's POV *

-Justin! Co do cholery?! Mogłeś być bardziej ostrożny, ona może zginąć!- Chaz krzyknął mi do ucha.
-Dlaczego? Więc nagle obchodzi cię ta dziwka?- Odpowiedziałem mu.
-Ona nie jest dziwką i nie, nie obchodzi mnie,ale koleś musisz wyluzować czasem, znaczy spójrz na nią, ona może być martwa. Możesz być załatwiony za to, to wszystko co wiem - Milczałem przez chwilę. Miał rację, mogę być w głębokim gównie. Upadłem na kolana i chwyciłem ją w ramiona.

OMG ale się dzieje, czyż Justin nie jest brutalny? ale przyznajcie,że na końcu jest słodki asdfghjk. no i przynajmniej Chaz zachował się jak człowiek. Specjalnie dla was tłumaczyłam dziękuję za 9 komentarzy i wszystkie miłe wiadomości na twitterze. No i jeszcze najważniejsze pytanie - PODOBAŁO SIĘ? TŁUMACZYĆ DALEJ? ~ @drewsexgod

Prolog

Scarlet Weatherley, 17-letnia uczennica szkoły średniej, torturowana przez Justina Biebera, i nie lubiana przez wszystkich.. dobrze niekoniecznie; on zwrócił ich przeciwko niej. Justin grozi jej codziennie po szkole z jego najlepszymi przyjaciółmi Ryanem i Chazem,ale Scarlet nie powiedziała ani słowa nikomu. Jedyny przyjaciel,którego ma to chłopak,którego znalazła na Twitterze. Widział ją, ale on utrzymuje swoją tożsamość dla siebie. kończy jej pomagać. Kim on jest? dlaczego jej pomaga? A co najważniejsze... Co się stanie?

No i jest prolog krótki, ale myśle, że ciekawy.. podoba wam się? :) Opowiadanie nosi tytuł "Bullied" Z GÓRY MÓWIE,ŻE TO OPOWIADANIE NIE JEST MOJE, JA JE TYLKO TŁUMACZE! Mam pozwolenie autorki tzn @TweamKidrauhl. Od razu powiem,że będę  tłumaczyć,ponieważ przeczytałam kilka rozdziałów i jest cholernie wciągające tak poza tym robie to dla przyjemnośc + mój angiekski jest przeciętny zawsze dostaje 4 i 5 więc chyba nie powinno być tak źle haha. Postaram się tłumaczyć tak bardzo dokładnie jak tylko umiem. Jeżeli pod tym postem będzie troche komentarzy to postaram się dodać  rozdział 1 nawet dzisiaj. Chcecie być informowani o nowych rozdziałach?napiszcie mi na moim twitterze, mój username to @drewsexgod lub zostawcie swój user w komentarzu. Jeśli macie jakieś pytanie również prosze je kierować na twitterze. To tyle, mam nadzieje,że będę dla was długo tłumaczyć i że mnie polubicie :)