*Scarlet's POV*
Wreszcie piątek! Ten tydzień nie był taki długi, naprawdę nie chcę widzieć Justina Biebera i jego przyjaciół Ryana lub Chaza. Właściwie, w pierwszej kolejności powiem wam coś o sobie.
Nazywam się Scarlet Weatherley, mam 17 lat i chodzę do Akademi Hampton w Kalifornii, nie lubię go. Jestem zastraszana przez Justina Biebera i jego przyjaciół Ryana i Chaza. Oni przezywają mnie codziennie po szkole... Poza tym nie mam żadnych znajomych, wszyscy mnie nienawidzą, bo jestem brzydka. Kiedyś myślałam, że jestem naprawdę piękna, ale gdy ludzie powtarzają ci, że jesteś brzydka,zaczynasz w to wierzyć. Mój tata zmarł gdy miałam 5 lat i mama wysłała mnie tutaj z Londynu, ponieważ przeniosła się do Australii w celach biznesowych. Pomyślała,że studia w Kalifornii byłyby najlepsze z powodu "tempa edukacji". Kocham moją mame, ona zawsze mi pomaga i jesteśmy ze sobą całkowicie szczere.. ale nie powiedziałam jej o Justinie,Ryanie, Chazie i wszystkich. Ona prawdopodobnie by zwariowała i zostawiła swoją pracę, aby mi pomóc, ale ja nie chcę żeby to zrobiła.Ona nie może rzucić pracy tak po prostu dla mnie. Kupiła mi mieszkanie żebym się w nim zatrzymała, mieszkam sama i codziennie chodze do szkoły, która jest 20 minut od mojego domu. Mogłabym wsiąść w autobus, ale wolę chodzić na spacery i słuchać przez 20 minut muzyki.
Tak jak mówiłam dzisiaj jest piątek i jestem bardzo zadowolona. Nie przez fakt, że będę pobita przez Justina lub kolegów z jego drużyny, znowu..ale jutro jest sobota! Nie mam żadnych planów, ale przynajmniej nie będę zraniona przez nikogo ...
Wyciągnęłam ramiona,wstałam z łóżka i udałam się do łazienki. Szczerze, nie pytajcie mnie czy chce iść dzisiaj do szkoły, jestem taka zmęczona..powinnam położyć się z powrotem? Stałam tam i myślałam przez chwilę zanim zaczęłam znowu iść. Jeśli zostanę to mama dostanie ataku serca (po prostu przesadzam, ona nie jest aż taka słaba). Wyszczotkowałam zęby i umyłam twarz wraz z moimi pół zamkniętymi oczami. Udałam się z powrotem do sypialni. Hm, co mam założyć? Otworzyłam szufladę i wyciągnęłam niebieski podkoszulek z kurtką dżinsową oraz czarne rurki.
Westchnęłam, przed opuszczeniem mojego mieszkania, świetnie....
Szłam do szkoły i zajęło mi to 20 minut, jak zwykle. Kiedy byłam w bramie, schowałam mój telefon do torby i weszłam.
-Scarlet,masz swoje formularze? - spytała pani Brooks, ona jest najbardziej chłodną nauczycielką w szkole. Niektóre z nich są w złym humorze,ale ja mam z nią dobre kontakty.
-Tak.- uśmiechnęłam się i podeszłam do niej, podałam jej formularz i wróciłam z powrotem na swoje miejsce, siedzę obok dziewczyny o imieniu Jade.
Nigdy nie rozmawiała ze mną, była nieświadoma,ale gdy mówi, nie ma dźwięku w głosie, nie uśmiecha się ani ..
-Halo! - wzdrygnęłam się i spojrzałam w górę, aby zobaczyć kto to był..to był Chaz
- Huh?
- Powiedziałem rusz krzesło żebym mógł przejść!
- Oh przepraszam..- przesunęłam krzesło unikając z nim kontaktu wzrokowego. Przysięgam mruknął pod nosem coś w rodzaju "suka" gdy przechodził obok, ale zignorowałam to. Zastanawiam się, gdzie Justin i Ryan byli.
Wyjęłam plan dnia, aby zobaczyć jakie lekcje miałam... angielskiego, matematyki chemii i technologii. Świetne, wszystkie lekcje z Justinem. Zabawnie. ale może go dzisiaj nie ma. Kiedy pani Brooks robiła rejestracje, byłam dość pewna,że nie będę musiała zobaczyć dzisiaj Justina. Westchnęłam z ulgą i podeszłam do drzwi, kiedy je otworzyłam i wpadłam na kogoś.
-Ow! uważaj gdzie idziesz! suka- zamarłam. Justin. Dlaczego musiał być tutaj? Nie chciałem stawić mu czoła. Nigdy.
-P-P-Przepraszam- odpowiedziałam bardziej niż szeptem
-Pewnie, że tak. zejdź mi z drogi, suko- Przesunęłam się na bok, żeby mógł przejść. Ruszyłam w dół do angielskiego bloku.
Przynajmniej nie siedziałam obok niego, choć za bardzo nie podoba mi się miejsce, w którym byłam. Nauczyciel, pan Crook był bardzo nudny, dał za dużo pracy domowej. Ugh, męczący koleś. Udałam się do klasy technicznej po dzwonku. Mentalnie tańczyłam. Nie mogę się doczekać wrócić do domu aby wreszcie położyć się spać. To jedyne czego nie mogę zrobić w szkole. Justin został wyrzucony z klasy, bo zaczął kłócić się z nauczycielem, więc miałam nadzieję, że nie będę musiała się z nim dzisiaj w ogóle widzieć. Zrobiłam krótki "postój" w sklepie i podniosłam napój energetyczny, musze go wypić przed powrotem do domu. "Zaułek" wzdrygnęłam się, kiedy powtórzyłam te słowa w kółko w mojej głowie. To miejsce, w którym Justin, Ryan i Chaz zawsze szli za mną. Przyśpieszyłam kroku i szłam tak szybko, jak tylko mogłam, zatrzymałam się "na stronie". Wsadziłam głowę w otwór by zobaczyć czy Justin był w oddali. TAK! Nie widziałam go nigdzie.
-AAHHHHH-krzyknęłam
-Shhhhh- zostałam przyciśnięta do ceglanej ściany przez kogoś. To było nagłe, naprawdę nie spodziewałam się tego więc wydałam z siebie krzyk, kiedy czyjaś ręka zakryła mi usta. To był Justin, Ryan i Chaz po obu stronach mnie, starając się utworzyć "ścianę" więc nie mogłam im uciec.
-Dlaczego ty próbujesz uciec suko? Znasz zasady. Prawda?- Milczałam,nawet nie próbowałam uciec.
-Głucha jesteś?- Krzyknął tym razem głośniej. Cofnął się trochę i kopnął mnie w brzuch. Skrzywiłam się z bólu. Zrobił to jeszcze raz i uderzył mnie w twarz.
-Urgh, spierdalaj- szepnęłam i zaraz po tym zaczęłam żałować mając nadzieję, że nie usłyszał tego co powiedziałam. Przestał mnie popychać i odsunął się trochę.-Co?- Zapytał mnie. Nie słyszał mnie, czyżby? O nie. Um. Nie wiem, o co on pytał. Moje usta drżały teraz nie wiedziałam jak mu odpowiedzieć.
-Czy ty mi kurwa nie odpowiedziałaś? - Zmarszczył brwi, jego twarz była czerwona ze złości, mógł właśnie zabić mnie bezpośrednio na miejscu. Uderzył mnie jeszcze raz i jeszcze raz. Następnie chwycił mnie za głowę i uderzył nią o ścianie. Mój wzrok zaczął się rozmywać, ale starałam się nie zamroczyć żeby nie zrobił mi nic później. Justin złapał mnie za nadgarstek i go ścisnął. Obrócił mnie wokół, podniósł i rzucił mną o ścianę. Tym razem, na tyle mocno, że ściemniło mi się przed oczami.
* Justin's POV *
-Justin! Co do cholery?! Mogłeś być bardziej ostrożny, ona może zginąć!- Chaz krzyknął mi do ucha.
-Dlaczego? Więc nagle obchodzi cię ta dziwka?- Odpowiedziałem mu.
-Ona nie jest dziwką i nie, nie obchodzi mnie,ale koleś musisz wyluzować czasem, znaczy spójrz na nią, ona może być martwa. Możesz być załatwiony za to, to wszystko co wiem - Milczałem przez chwilę. Miał rację, mogę być w głębokim gównie. Upadłem na kolana i chwyciłem ją w ramiona.
OMG ale się dzieje, czyż Justin nie jest brutalny? ale przyznajcie,że na końcu jest słodki asdfghjk. no i przynajmniej Chaz zachował się jak człowiek. Specjalnie dla was tłumaczyłam dziękuję za 9 komentarzy i wszystkie miłe wiadomości na twitterze. No i jeszcze najważniejsze pytanie - PODOBAŁO SIĘ? TŁUMACZYĆ DALEJ? ~ @drewsexgod
bardzo się mi podoba, nie mogę się doczekać ciągu dalszego :);*
OdpowiedzUsuńciekawa jestem co będzie dalej :O @forcuties
OdpowiedzUsuńCos w stylu danger,faaajnee :D x
OdpowiedzUsuńasdfdkjfds uwielbiam skurwiela justina sjdhfhdfjhdsjf to było takie brutalne, tak pobić dziewczynę japierdole no sdkdfsjkddsfj ale rozdział zajebisty taki troche w napięciu trzyma
OdpowiedzUsuń