*Scarlet POV*
Zamarłam, gdy zobaczyłam wiadomość.
"Spotkajmy się w parku, który znajduje się dwie przecznice od szkoły jutro o 13:30 nie spóźnij się"
Powiedzmy,że teraz sram w gacie. Nigdy wcześniej nie byłam tak przestraszona w moim życiu jak teraz. Dlaczego jacyś ludzie są za mną? Czy znam tę osobę? Co ja takiego zrobiłam? Tak wiele pytań przebiegało teraz w mojej głowie. Nie wiedziałam co robić. Nie miałam z kim porozmawiać, z nikim w ogóle. Dlaczego? Bo coś jest nie tak z tym, jak wyglądam. Jestem brzydka. Czy to w ogóle prawda? Myślałam, że jestem piękna. Ale jest tak,ponieważ Justin i jego przyjaciel przekonali mnie, że byłam prawdopodobnie najbardziej najbrzydszym człowiekiem na świecie. Wstałam i zaczęłam krążyć wokół drzewa. Nie wiem co teraz czuję. Naprawdę nie wiem i nie mogę powiedzieć czy; Zdenerwowanie? Przerażenie? Wszystkie z nich? Cokolwiek, naprawdę nie chcę już mieć z tym do czynienia nigdy więcej. Nie mogę się zgodzić. Co mogę zrobić?
Policja - Szepnęłam do siebie w milczeniu.
Tak! Policja! Mogłabym ich poprosić o pomoc! Może później to nie będzie dla mnie dobre, ale teraz policja była jedynymi ludźmi do których mogłam iść po pomoc. Gdybym powiedziała mamie, ona rzuciłaby pracę i przysza mi pomóc, a ja nie chcę jej tego robić. Bylibyśmy bezdomni jeśli nie miałaby pracy. Tak. Na razie policja była najlepszą decyzją. Ciągle kiwając do siebie wydałam wymuszony uśmiech który wkrótce po tym zniknął. Lekko zmarszczyłam brwi myśląc, że może to nie jest taki dobry pomysł zadzwonić na policję i powiedzieć im. Co jeśli ta osoba mnie znajdzie zanim policja to zrobi? Ale...to jest jednak policja. Myślę,że teraz będzie najlepiej jeśli poinformuje policje. Wyjęłam telefon, ale mój palec unosił się nad nim przez kilka sekund, ponieważ podskoczyłam trochę w powietrze po czym telefon wydał dźwięk..Wiadomość. Przygryzłam nerwowo wargę i ścisnęłam powieki. Tak bardzo chciałam to zignorować, ale bałam się, że ktoś obcy może mnie zabić...Albo gorzej. Nie wiem, co robić. Naprawdę nie wiem. Kilka chwil później postanowiłam, że przeczytanie to będzie najlepsza decyzja. To znaczy, może nie być tak źle? Kliknęłam w wiadomość.
"Policja? Nie suko, nawet o tym nie myśl. Zapomniałaś zasady? Policja to nie jest dobry pomysł. Pomyśl jeszcze raz. Do zobaczenia jutro ;)"
Przygryzłam wargę i ścisnęłam moje powieki. Byłam przerażona, bardziej niż wcześniej, ale przynajmniej wiedziałam,że wezwanie policji to nie był dobry pomysł. To po prostu przeraziło mnie jeszcze bardziej.
O mój Boże.
Wtedy do mnie dotarło! "Zapomniałaś zasady?" Tylko Justin i jego przyjaciele wprowadzali mnie do tej "zasady" to był on! Justin! Nie to, że teraz już nie jestem przerażona, nadal jestem, ale, ale wiedząc, że nie ma nikogo innego, kto ma coś przeciwko mnie, czuję się odrobinę lepiej, bo jeśli ktoś mnie nienawidzi wszyscy zaczynają mnie nienawidzić, nie jestem na tyle silna na to.
Jestem naprawdę przerażona, nie wiem co lub kto może mi pomóc. Ale ta wiadomość była możliwa tylko jeśli Justin był tutaj i usłyszał mnie kiedy szepnęłam "Policja" Rozejrzałam się, ale nic nie zauważyłam. Wiedziałam, że jednak tu jest. Wydałam z siebie najdłuższe westchnienie jakie było tylko możliwe i odwróciłam się, aby iść z powrotem do domu.
* Justins POV *
-Więc um, Chaz jesteś w tym?- Spytałem. Nie żebym nie ufał Chazowi, oczywiście ufałem. Ale jego działania ostatnio naprawdę dały mi do myślenia, że teraz bardziej obchodzi go Scarlet .. Zrobiłem na niego oczy, potem zacząłem się martwić. Czy ja i Ryan robimy słusznie ufając mu? To znaczy możemy go zostawić? był współautorem.
-Oczywiście, że jestem!- Chaz przerwał mój ciąg myśli odpowiadając. Zmarszczyłem brwi. Nie spodziewałem się tego...
-Wszystko w porządku Justin?- Chaz zapytał.
-Eee- Przygryzłem nerwowo wargę i westchnąłem -Eee, tak po prostu wydawało się,że przejąłeś się Scarlet dzisiaj po szkole więc pomyślałem, że się nie zgodzisz...- Chaz wybuchnął śmiechem, jak tylko skończyłem. Ja i Ryan wymieniliśmy spojrzenia.
-Koleś! Nie nie obchodzi mnie ona! Czy ty jesteś głupi? Spójrz Justin, pomyśl o tym, jeśli nie powstrzymałbym cię od bicia jej ona byłaby teraz w grobie, a ty w więzieniu. tak przejąłem się, ale nie dla niej, dla Ciebie- Wow...Zrobił to wszystko dla mnie. Nie czułem nic, ale teraz miałem wyrzuty sumienia. Chaz zrobił tak wiele dla mnie, a ja utrzymywałem nasz plan między mną i Ryanem.
-I wiem, że czujesz się winny Justin, ale zrobiłbym to samo, gdybym był tobą, więc to wszystko jest w porządku man- Stwierdził. Miał rację. Ktoś zrobiłby to samo. Dałem mu uśmiech i skinąłem głową.
-Więc kiedy ten wasz plan się zaczyna?- Zapytał zmieniając temat.
-Hmmm..Nie wiem, naprawdę. Jak zrobimy żeby się udało choć ona nie musi wiedzieć o tym aby wszystko szło zgodnie z planem?- Podrapałem się po głowie. Plan był cały, ale nie wymyśliliśmy sposobu aby wszystko się udało.
-Nie wiem Chaz, możemy iść do jej domu?-Zasugerowałem.
-Jak? Znasz jej adres? Spójrz Justin, jeśli masz zamiar chodzić po całym mieście pukając w drzwi ludzi to nie jestem za tym planem,ludzie staną się podejrzliwi, a my zbyt łatwo damy się złapać-stwierdził Ryan.Ugh miał rację.
Zacząłem chodzić po pokoju myśląc nad pomysłem.....
-MAM GO! MAM GO!-Krzyknąłem podskakując na kanapie
-Justin! Uspokój się, co masz?- Chaz i Ryan dali mi dziwne spojrzenia.
-Ryan, pamiętasz ten dzień gdy pani Green wyrzuciła mnie z klasy bo byłem niegrzeczny?- Oni skinęli głowami- Cóż dostałem kare po szkole, a kiedy patrzy się po rekordach studenckich, spojrzała na Scarlet! Więc zapisałem jej numer, bo myślałem, że może będzie potrzebny w naszym planie- uśmiechnąłem się szeroko dumny z tego, co właśnie powiedziałem.
-Justin to geniusz!
-Wow. To sprytne!
-Wiem.Więc..idziemy do niej zadzwonić?- Wróciłem z powrotem do bycia poważnym.
Minęło kilka minut zanim Ryan zaczął mówić
-Nie. Sądzę, że powinniśmy napisać do niej, ona nie przyjdzie jeśli będzie wiedziała, że to my- Miał rację. Obizałem moje wargi przed mówieniem.
-Hm, dobry pomysł..Więc kto do niej napisze?-Wszyscy spojrzeli na siebie. Nie sądzę, żeby Ryan i Chaz uporali się z tym w tej sytuacji.
-Ja to zrobię-Oświadczyłem przed wyciągnięciem mojego telefonu. Umieściłem w moim numerze i zacząłem pisać.
Do:Scarlet "Spotkajmy się w parku, który znajduje się dwie przecznice od szkoły jutro o 13:30 nie spóźnij się" I kliknąłem wyślij.
-Poprosiłem ją, aby spotkała się z nami w parku, który jest dwie przecznice od szkoły jutro o 13:30. Fajnie?- Zarówno Ryan jak i Chaz rozszerzyli swoje oczy na mnie, dałem im spojrzenie.
-Justin, wiesz, że ona może skontaktować się z policją od teraz, aż do jutra, prawda?- Chaz zapytał.
Cholera. Mieli rację, o mój Boże, dlaczego nie zastanowiłem się nad tym wcześniej? Moja twarz zaczęła gotować się ze złości. Byłem bardzo zły, teraz, zły na siebie, ja po prostu zepsułem to dla nas wszystkich? Tak. Zrobiłem to. Zacząłem chodzić tam i z powrotem zagryzając kostkami.
-Justin uspokój się!-Ryan starał się mnie pocieszyć, ale to tylko sprawiło,że byłem bardziej wściekły...Ale wtedy zatrzymałem się w mojej pozycji, miałem pomysł.
-Chłopaki zaraz będę z powrotem!- I krzyknąłem i wybiegłem po za drzwi domu. Minęła tylko godzina odkąd zostawiliśmy Scarlet w zaułku? Była prawdopodobnie nieprzytomna chwilę po tym, więc może nie przeszła długiej drogi. Gdy byłem za drzwiami Ryan i Chaz zaczęli krzyczeć takie rzeczy jak..
"JUSTIN!"
"JUSTIN GDZIE IDZIESZ?"
"JUSTIN NIE IDŹ PO NIĄ, ZAUFAJ MI"
"JUSTIN PRZYNAJMNIEJ POWIEDZ GDZIE IDZIESZ?"
"NIE JUSTIN! TO NIEBEZPIECZNE!"
"JUSTIN STOP!"
"JUSTIN BĄDŹ OSTROŻNY!"
Zignorowałem ich i biegałem po mieście, próbując ją odnaleźć. Biegłem za wiele, dopóki nie zatrzymałem się za krzakiem, gdy usłyszałem dźwięk szelestu ...
Spojrzałem zza krzaku i zobaczyłem..Scarlet.
Szła bardzo szybko wokół drzewa, a szelest dobiegał z liści po których szła. Stałem tam i obserwowałem wszystko co robiła. Nagle zatrzymała się i szepnęł coś....Czekaj ... to było "Policja"?!
Nie nie nie nie nie. Nie mogła. Ona nie może. Zacząłem nieco przygryzać palce próbując wymyślić sposób, aby powstrzymać ją od dzwonienia na policję. Nie mogłem tam iść, nie może się dowiedzieć kto zaprasza ją jutro do parku. Zabrałem rękę z moich ust, wziąłem telefon i zacząłem pisać nową wiadomość.
Do:Scarlet "Policja? Nie suko, nawet o tym nie myśl. Zapomniałaś zasady? Policja to nie jest dobry pomysł. Pomyśl jeszcze raz. Do zobaczenia jutro ;)"
Czekałem kilka chwil i zobaczyłem jej wyraz twarzy. Myślę, że dostała wiadomość i zatrzymała swój plan. Nie musiałem długo czekać zanim zaczęła odchodzić. Wydałem z siebie westchnienie ulgi zanim zacząłem iść z powrotem do domu.
* Scarlets POV *
Musiałam pozbierać myśli do rzeczy.
Będę musiała zmierzyć się z tym problem jutro, ale teraz musiałam zapomnieć o wszystkim. Zalogowałam się na Twitterze i przejrzałam mój timeline...nic nowego. Więc weszłam na profil Nathana i napisałam wiadomość prywatną.
Scarlet: Hej! x
Nathan: Cześć? Jak się masz? :) x
Scarlet: Nie za dobrze....zostałam dzisiaj pobita :( x
Nathan: To niedobrze. zrobili ci krzywde? x
Scarlet: Było gorzej wcześniej, tym razem odpowiedziałam mu. Myślę, że koleś ma problemy z gniewem haha x
Nathan: Wszystko w porządku? x
Scarlet: Tak, będzie kolejny maraton ze złamaną nogą, spuchniętą ręką i posiniaczoną twarzą x
Nathan: Lol przepraszam, głupie pytanie. Mówili coś?
Scarlet: Mam wiadomość mówiącą o spotkaniu jutro o 13:30 w obrzydliwym parku, który znajduje się za szkołą myślę, że to Justin, ponieważ w wiadomości było "Znasz zasady",a tylko Justin i jego przyjaciele mówili mi o "zasadach" x
Nathan: O mój Boże i nie masz nikogo aby pomógł ci w tej sprawie? :( x
Scarlet: Nope :( x
Nathan: Tak mi przykro, bądź silna,ok? Najlepszym rozwiązaniem dla ciebie jest pójść tam kochanie!
Scarlet: Nie mogę :( Oni mogą zrobić mi wszystko x
Nathan: Ale byłoby gorzej, jeśli byś nie poszła x
Scarlet: Masz rację, jesteś dobrym przyjacielem :) Naprawdę musimy się spotkać haha x
Nathan: W każdej chwili! I wkrótce się spotkamy, nie martw się ;) x
Scarlet: Koleś? Skąd możesz być taki pewny? x
Nathan: Haha, muszę teraz iść, porozmawiamy później po prostu upewnij się, że jutro pójdziesz i uważaj na siebie, dobrze? Do zobaczenia piękna x
Scarlet: Dziękuję Nath. Do zobaczenia xx
Po 1 przepraszam,że tak długo nie dodawałam tłumaczenia, jakoś nie miałam czasu. Po 2 dziękuję za tak dużo wyświetleń i miłe wiadomości na twitterze. Po 3 JEŻELI JUŻ TUTAJ WCHODZICIE ZOSTAWCIE KOMENTARZ CHOCIAŻBY ZWYKŁE "CZYTAM". NAPRAWDĘ WIELE OSÓB ODWIEDZA BLOGA,A NIEWIELE KOMENTUJE. A TO WAŻNE, PONIEWAŻ JEŻELI BĘDZIE MAŁO OSÓB NIE WIEM CZY DALEJ TŁUMACZYĆ. JEST OPCJA "ANONIMOWY" WIĘC BEZ PROBLEMU ZOSTAWICIE KOMENTARZ. Jeżeli macie jakieś pytania kierujcie je na twittera lub aska- http://ask.fm/HarryMyHeroBitchez Jeżeli chcecie być informowani napiszcie swój username w komentarzu lub na twitterze. a tak w ogóle jak wrażenia? - @drewsexgod
czekam n kolejny, swietnie tlumaczysz :*
OdpowiedzUsuńSwiieeetne <3
OdpowiedzUsuńświetne :)) czekam na kolejny :)) <3
OdpowiedzUsuńJa chce jeszcze xd
OdpowiedzUsuńmogłabyś mnie informować? / ;) mój TT : @monajsss ;>
OdpowiedzUsuńświetne, :)
OdpowiedzUsuńmogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach @ronicca ?
z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuń@magdaa_official
OdpowiedzUsuń*__* Możesz informować? :) @just_kidrauhl23
OdpowiedzUsuńNominuje cię do libster award :) http://you-only-live-once-hope.blogspot.com/2013/05/libster-award_24.html
OdpowiedzUsuń